Podwyższone grządki


Przymiarki do podwyższonych grządek zaczęłam już w tamtym sezonie, kiedy to stwierdziłam, że w tym roku robimy takie i koniec 😉 Zaczęłam oglądać oczywiście piękne zdjęcia na Pintereście w poszukiwaniu inspiracji, czytałam poradniki na różnych stronach, w gazetach. Miałam trochę czasu, żeby uporządkować sobie te informacje, wypisać wszystko i zaplanować. A jak to u nas z tymi planami bywa, moje projekty projektami, a rzeczywistość rzeczywistością. Ja, szkicując najczęściej biorę pod uwagę wygląd :p Później okazuje się, że tak to się nie da, a tak to za dużo roboty :p Tak naprawdę to wszystko się da, ale wiadomo, zazwyczaj do tych bardziej skomplikowanych rzeczy trzeba poświęcić dużo więcej czasu, albo dużo więcej pieniędzy.

W jednym byliśmy zgodni- projekt miał być niskobudżetowy. Chcieliśmy, żeby grządki były, ale jednocześnie nie wydając na nie fortuny, kupując jedynie te produkty, które będą niezbędne. Mój wstępny plan zakładał 7 kwater. Pięć na warzywa w tym cztery prostokątne, a jedna okrągła, jedna na warzywa wieloletnie i jedna bardzo wąska na kwiaty jadalne i zioła. Za prace zabraliśmy się na początku wiosny i okazało się, że owszem możemy zrobić tak jak sobie wymyśliłam, ale pójdzie dużo pieniędzy na to i jeśli dodatkowo okrąg miałby być wymurowany z cegiełek to potrwa to do lata :p Nastąpiła więc szybka zmiana planów. Nie do końca byłam tym zachwycona, tym bardziej, że już w styczniu podzieliłam sobie dokładnie co będzie, w której kwaterze. Patrzyłam, jakie warzywa, zioła lubią swoje sąsiedztwo i na tej zasadzie starałam się to wszystko łączyć. Kiedy okazało się, że grządek będzie mniej i inne szybko rozplanowałam sobie jak będą wyglądać nasadzenia. Po tym sezonie okaże się, czy mój plan był dobry 🙂

Postanowiliśmy wykorzystać to co mieliśmy, czyli deski sosnowe, które były już w stodole oraz modrzewiowe i dębowe kołki. To jak będą wyglądać skrzynie wymyślił Łukasz. Ja na początku nie byłam przekonana. W głowie miałam te wszystkie piękne zdjęcia z eleganckimi grządkami z równiutkich deseczek, a tu o … ;p Przyznam jednak, że jak już były gotowe to spodobały mi się bardzo 🙂 Pasują do naszego ogrodu i jego sielskiego charakteru 😀 A przecież i tak najważniejsze jest to co w nich urośnie 🙂 Koszt wykonania samych skrzynek w naszym wypadku był zerowy- wykorzystaliśmy materiały, które już mieliśmy.

Prace zaczęliśmy od wytyczenia miejsca na grządki. Ostatecznie jest ich trzy, dwie 6 metrów na 1 m oraz jedna 3 metry na 1 metr. Wyczytałam gdzieś, że grządka nie powinna mieć więcej niż bodajże 4,5 metra, żeby łatwo było ją obejść w koło. No cóż, muszę do grządek przejść tyle metrów, że te dodatkowe nie zrobią mi już różnicy :p Zrobione są na wysokość ok. 60cm. Niemniej jednak już po zakończeniu prac, kiedy sąsiedzi zrobili płot wysokość działki z tej strony trochę się podniosła i Łukasz musiał wyrównać ten bok przez co skrzynka z tej strony od płotu została trochę zakopana, przez co jest niższa. Na szczęście od wewnętrznej strony nic się nie zmieniło, a że sięgnąć mogę z łatwością przez całą szerokość skrzynki to na pewno będę z tej strony pielić, bo po prostu jest wygodniej.

Sam proces wykonania skrzynek jest widoczny na zdjęciach poniżej, więc myślę, że już nie będę się rozpisywać. Wspomnę jednak o tym co znalazło się w każdej ze skrzyń. Boki są wyłożone folią, na spód daliśmy siatkę na krety (nie w każdej grządce jest), następnie położyliśmy tektury a na nie pocięte gałązki. Czytałam, że najlepsze są te świeżo ścięte z drzew owocowych. Trochę mieliśmy takich, głównie z jabłoni, ale tutaj też zróżnicowaliśmy tą warstwę w każdej ze skrzyń. Zobaczymy jak to wpłynie później na warzywa. W jednej ze skrzynek są liście z miskantu (rurki wyjmowaliśmy, żeby użyć później jako podpór w ogrodzie), gałęzie z jabłoni, w kolejnej z aronii, leszczyny, jabłoni a w ostatniej głównie leszczynowe i brzozowe. Na warstwę gałęzi Łukasz nawiózł ziemi. Później warstwa słomy wymieszana z granulowanym obornikiem, a na to znów daliśmy ziemię z kompostem. Na sam wierzch wysypaliśmy kupioną ziemię uniwersalną, którą wymieszaliśmy z agroperlitem. Napisane jest, że niby napowietrza, spulchnia, podtrzymuje wilgotność i poprawia ukorzenianie- zobaczymy więc, czy rzeczywiście coś pomoże 😉 Musieliśmy trochę odczekać- tak było napisane na oborniku. Kilka dni przed sianiem polaliśmy też mocno wodą grządki. Później już można było wziąć się do roboty 🙂

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Obiecałam kiedyś, że opiszę dokładnie jak podzieliłam te kwatery. Na poniższym zdjęciu trochę widać moją rozpiskę, ale jeszcze tutaj postaram się to wyjaśnić 🙂 Od razu mówię, że mój plan na ustawienie tych siedmiu kwater był idealny- przynajmniej w moim przekonaniu wtedy :p Niemniej jednak siedziałam bardzo długo nad podziałem warzyw wykorzystując allelopatię czyli wzajemne oddziaływanie roślin, zarówno zwracając uwagę na te pozytywne, jak i negatywne połączenia. Plan na nasze grządki powstał szybko, na bazie tamtego, ale musiałam je trochę zmodyfikować. Nie zagłębiałam się już tym razem tak bardzo, ale mam nadzieję, że jest ok 🙂

Te dwie duże grządki podzieliłam na 3 części. Dwie duże kwatery i jedną małą. Oddzieliłam to cegłami, bardziej dla mnie, żeby łatwiej było mi siać i sadzić. W grządce pierwszej dużej od płotu znajdują się w pierwszej kwaterze ogórek, bób(jeszcze się nad nim waham- nie zasiałam), nasturcja, sałata, czosnek i bazylia, w drugiej kwaterze: rozmaryn, marchew, rzodkiewka, por, szpinak. Natomiast w tej małej podziałce między nimi posiałam mieszankę kwiatów jadalnych oraz nagietka lekarskiego. Druga duża skrzynka a w niej, w pierwszej kwaterze: pomidory, czosnek, bazylia, pietruszka, rukola. Nie wszystkie z tych rzeczy są już wysiane/zasadzone. Piszę Wam po prostu jaki mam plan na nie 🙂 Co się dało już posiać, posiałam, a reszta czeka 😉 W drugiej kwaterze: sałata, seler naciowy i korzeniowy, burak, cebula, koper. Tutaj między cegłami posiałam tymianek, anyż i kolendrę i zostało miejsce jeszcze na lawendę- ale to już z sadzonki. Dlaczego oprócz warzyw jeszcze zioła i kwiaty? Tak jak wspomniałam brałam pod uwagę wszystkie pozytywne sąsiedztwa 🙂 Stąd też zioła i kwiaty umieszczone między warzywami, a nie na oddzielnej rabacie. Zobaczymy w tym sezonie jak to się sprawdzi 🙂 A i jeszcze w rogach skrzynek posadzę aksamitki, niewykluczone też, że przy niektórych warzywach jeszcze coś dosadzę.

Najmniejszą grządkę przeznaczyłam na warzywa wieloletnie takie jak lubczyk, cebula siedmiolatka, szczypiorek, oregano, tymianek. Docelowo jeszcze hyzop, może jarmuż oraz roszponka, na którą już teraz ponoć za późno- ale zasieje jeszcze w tym roku na tej grządce tylko nie teraz 🙂

Tak to u nas wygląda. Zobaczymy jak będzie w pełni sezonu. Co się sprawdzi, a co trzeba będzie zmienić 🙂

Kupiłam sobie do rozsad takie znaczniki, a że dużo mi zostało postanowiłam wykorzystać do grządek. Na przyszły rok może zrobię sobie z ceramiki, ale na razie będą takie 🙂

Między skrzynki tymczasowo daliśmy słomę, żeby nie brodzić w błocie :p Docelowo będzie albo jakaś fajna płytka +kamyczki, może cegiełka- okaże się 🙂 Ale to pewnie już w przyszłym roku 🙂

Posadziłam już z rozsad selery, pory, sałatę i lubczyk. Zobaczymy jak przetrwają 😉

 

Zapomniałabym o groszku. Co prawda nie jadalny a pachnący, ale mam go tyle, że postanowiłam zasadzić kilka w tej grządce z wieloletnimi. Będzie na bukiety 😉 Albo się usunie jak będzie przeszkadzał ;p

Musiała też powstać oddzielna grządka dla dzieci- wiadomo 😀 Łukasz wykorzystał do tego metalową obręcz. Ma zaokrąglone brzegi, więc można się spokojnie o nie oprzeć 🙂 Tutaj jest już sama ziemia plus ziemia uniwersalna z worka oraz hydrożel w saszetkach. Dzieci dostały po agreście na pniu i po poziomce. Wszystko sami zasadzili tylko agrest z pomocą taty 🙂 Oprócz poziomek mają tam jeszcze truskawki i dużo cebuli :p Tak chcieli tak mają :p Chyba podświadomie wykorzystali zasady allelopatii, bo truskawka i cebula to doskonałe sąsiedztwo 😀 Oprócz tego mają trochę marchewki, rzodkiewki, koperku, no i jeszcze miejsce, żeby coś dosadzić 🙂 Pilnują też swoich grządek, no i oczywiście podlewają- to jest chyba największa frajda :p

Tak prezentuje się w tym momencie nasz warzywniak, ta konstrukcja z kitką z tyłu to kompost :p Zrobiony z wierzby energetycznej, żeby nie było nic widać 🙂 Czekam, aż wszystko pięknie urośnie 🙂

A tutaj pod płotem Łukasz zasadził arbuzy (mój pomysł :D) Miała tam być docelowo trawa, ale stwierdziłam, że z arbuza więcej korzyści bo można chociaż zjeść ;p

Dziękuję za uwagę jeśli dotrwaliście do końca 🙂 Jak tylko trochę wszystko ruszy na pewno wstawię kolejny post z aktualizacją 🙂

Comments

comments

sielskiwarsztat
About me

Pracownia artystyczna rzeźbiarsko*stolarsko*ceramiczna. A na blogu znajdziecie przede wszystkim mnóstwo fotografii z życia codziennego i Warsztatu. Trochę o rzeźbie, drewnie, wystroju wnętrz, metamorfozach mebli, sztuce. Dodatkowo także trochę tematyki dziecięcej- piękne przedmioty do pokoiku, zabawki.

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *